Grafika z prawej strony przedstawiająca logo europejskiego miasta nauki katowice 2024, tekst Miasto Region Akademia Grafika z prawej strony przedstawiająca logo europejskiego miasta nauki katowice 2024, tekst Miasto Region Akademia
Strona główna 9 Publicystyka 9 CYJANOTYPIA I POEZJA

Skrawki

Dlaczego wybrałeś sztukę pisania?

Właściwie z dwóch powodów. Ten pierwszy i chyba taki, który najbardziej zaważył na mojej decyzji to po prostu ciekawość. Żaden inny kierunek nie zainteresował mnie wystarczająco, nie odpowiadał mi. A Sztuka Pisania brzmiała jak coś ciekawego i przy okazji mojego. A oprócz tego od zawsze lubiłem pisać, więc stwierdziłem, że to będzie dobry pomysł, żeby dalej się w tym rozwijać.

Czy łączysz pisanie jeszcze z jakąś inną działalnością artystyczną?

Kocham tworzyć. Po prostu cokolwiek, o ile wymaga to kreatywności. Wychowałem się w artystycznej i umuzykalnionej rodzinie. Moi rodzice zajmują się sztuką pisaniem ikon, a tata również malowaniem obrazów. A ja poza pisaniem, bardzo lubię szukać nowych technik. Tak, żeby było ciekawiej. Szczególnie interesują mnie dziedziny niszowe, mniej popularne. Wolę, chociażby tworzyć pigmenty z roślin niż zwyczajnie rysować ołówkiem na papierze. Współpraca z roślinnymi barwnikami jest jednym z moich głównych twórczych zainteresowań. Każdy gatunek rośliny pozwala bowiem uzyskać inny kolor. Mało tego, różnice w odcieniach da się zauważyć czasami nawet w przypadku dwóch roślin z tego samego gatunku. Takie wykorzystanie roślin w sztuce może być kolejnym poziomem w relacji człowieka z botaniką, z przyrodą, kiedy dostarcza ona takiego bogactwa kolorów. Z kolei fotografią zainteresowałem się między innymi dzięki cyjanotypii. Najczęściej robię zdjęcia analogowo, starym Zenitem (radzieckim aparatem). Sam je potem wywołuję, czasami za pomocą roślin, ale nie tylko. Piwo również zaskakująco dobrze sprawdza się w roli wywoływacza. Fotografie użyte w ilustracjach wywołałem jednak za pomocą goździków. Taka technika jest o wiele bardziej przyjazna środowisku niż korzystanie z komercyjnie dostępnych, nierzadko toksycznych odczynników. Bardzo fascynuje mnie  cyjanotypia, czyli alternatywna technika fotograficzna, za pomocą której otrzymuje się bardzo charakterystyczne niebieskie odbitki. Jest to jedna z najstarszych technik fotograficznych. Lubię w niej to, że pozwala mi łączyć wiele różnych dziedzin fotografię i plastykę, czasami również z barwnikami roślinnymi. Cyjanotypy można tonować, czyli nadawać im kolor, za pomocą różnych substancji otrzymanych z roślin. Odczynniki użyte w cyjanotypii wchodzą w reakcję z pewnymi substancjami zawartymi w ekstraktach z roślin, dzięki czemu otrzymana odbitka uzyskuje nowe barwy najczęściej odcienie szarości, czerni lub brązu, jednak możliwe są też inne kolory. To właśnie cyjanotypia, w twórczo-eksperymentalnej odsłonie, jest podstawową techniką, której użyłem do stworzenia ilustracji w tym numerze Skrawków.

Co dało ci studiowanie sztuki pisania?

Poznałem całkiem nowe perspektywy, jak można postrzegać dzieło literackie. Niektóre zajęcia były szczególnie inspirujące. W tej chwili na myśl przychodzi mi na przykład poetyka stosowana, na której uczyliśmy się, jak się pisze różne rodzaje strof, rymów, narracji, jak od strony bardziej technicznej funkcjonuje poezja i proza. Jakie są w niej reguły, których można, ale wcale nie trzeba się trzymać. Jednak warto wiedzieć o ich istnieniu. Bardzo miło wspominam również wszystkie zajęcia z cyklu kanonu literatury zarówno polskiej, jak i światowej, gdzie przyglądaliśmy się różnym tekstom kultury, uznanym za kanoniczne. Zastanawialiśmy się, co możemy z nich wyciągnąć, jak się nimi zainspirować. Najwięcej wyniosłem chyba właśnie z tych zajęć. A oprócz tego dziwnym trafem nauczyłem się robić animacje. Zaczęło się od Żniw*, które były projektem zaliczeniowym na jedne z zajęć. Później pracowałem również przy powstaniu krótkiego filmu opowiadającego o powstaniu loga KISM tukana, którego pokaz odbył się na uroczystości dziesięciolecia Kolegium.

Czy ten artystyczny kierunek zainspirował cię do pisania swoich tekstów?

Jak najbardziej. Odkryłem, że odnajduję w literackich eksperymentach. Zyskałem motywację do poszukiwania własnego stylu, własnej ścieżki pisarskiej, odkrywania nowych literackich horyzontów. We wcześniejszym numerze Skrawków opublikowałem wiersz „Za Kiepską Poezją”, a wcześniej prezentowałem go na wydarzeniu związanym z powstaniem tego czasopisma. Napisałem również fragment części teoretycznej i jeden tekst prozatorski, które weszły w skład „Fleszy. Literackich koncentratów w użyciu” publikacji przygotowanej we współpracy z Biblioteką Śląską.

W jakich okolicznościach powstał twój wiersz „Za Kiepską Poezją”?

Wiersz ten powstał w dwóch częściach. Pierwszy napisałem w trakcie jednego z wydarzeń organizowanych przez grupę poetycką „NaAbarot”, której jestem członkiem. Często w ich trakcie zdarzało mi się odnaleźć inspirację do pisania. Nawet jeśli nie działo się za dużo, to notowałem sobie jakieś teksty. W pewnym momencie wywiązała się dyskusja o poezji dobrej i złej. I tak sobie pomyślałem, że fajnie byłoby napisać wiersz, który będzie tak zły, jak tylko się da, a jego tematem byłaby właśnie kiepska poezja. Ona w końcu też ma prawo istnieć. Drugą część napisałem nie długo przed samym wydarzeniem, na którym prezentowałem ten wiersz. Pomyślałem, że warto go rozwinąć. Gdyby nie było złej poezji, to skąd wiedzielibyśmy, że ta dobra jest dobra? Nawet jeśli wiersz jest zły, to przecież nadal coś przekazuje. Potrafi być bardziej szczery niż wiersz wyszlifowany, dopieszczony przez autora. Zły wiersz też jest wartościowy. Zła poezja również ma swoje miejsce na świecie. Powinniśmy o niej pamiętać. Ale żeby nie było, czasami piszę też dobre teksty <śmiech>.

*link: https://youtu.be/9lZ_MHSCTtc?si=uHSaLCuPbByob [przypis redaktorki]

Redakcja Monika Wróblewska
Grafika Ilja Trochanowski