Skrawki

LOT IMIENNYCH PTAKÓW
Dzieci zawsze chcą znać zakończenia bajek. Opowiadam im:
Wymyśliłam zabawę na dni smutne, takie jak ten. Zawsze, kiedy będę odczuwała smutek, spojrzę na ptaka, niezależnie czy to na wróbla, wronę czy srokę, i powierzę mu swoje złe myśli. Poczekam, aż odfrunie. W ten sposób we współpracy człowieka z ptakiem, utworzy się „lot imiennych ptaków”. W jednym ich kluczu pomieściłyby się zmartwienia wielu ludzi, wielu imion, myślę. Być może ludzie, których mijam w parku robili to samo. Być może bawili się w nią także ich rodzice, dziadkowie i dalecy krewni. Bawił się w nią każdy cierpiący, snujący się, zbezczeszczony. Mam już dosyć tego poczucia braku czasu. Tkwię w celi, formie, którą sama sobie wybrałam.
Bywamy więźniami. Czasem miewamy strumienie świadomości, jakieś wewnętrzne monologi, akcje pozornie od nas zależne. Miałam dziś taką wizję. W celi widniało tylko jedno, okratowane, małe okienko. Więzień choćby chciał patrzeć przez nie z nadzieją, nie potrafiłby – rozległe pola skutecznie ją odbierały.
Zobaczył wróbla w ramie okna. Stukał dziobem w szybę, chciał ją rozkruszyć i go uwolnić. Życie uprościło się tak nagle. Pomyślał, że odleci razem z tym ptaszkiem, że głód i ból znikną. Wróbel odleciał dopiero wtedy, gdy w celi wybrzmiał gruchot kości. Rozpoczął swój lot imiennych ptaków z ostatnią myślą więźnia, która odtąd miała krążyć wśród ptactwa, pośrodku niczego – pustkowi i zabudowań, pomiędzy drzewami i kratami, bo tak rozsiana prawda nigdy nie ginie. Lecz myśli tej nie poznał do końca sam jej właściciel, który runął na ziemię, i runą na ziemię inni więźniowie z myślami, których nikt nie pozna, którym nikt nie da przyczyny. A może w którejś chmurze skrzydlatej znajdzie się ta myśl, może spojrzę kiedyś w niebo i dostrzegę ją, i oddam w świat swoją, lotną myśl.
Loty imiennych ptaków trwają do dziś. I po tym natłoku myśli, będąc i nie będąc więźniem, będąc i nie będąc ptakiem, wynurzam się na lodowaty wiatr, na otwartej przestrzeni. Nie wiem, która godzina i nie dbam o to, ale chyba późna, skoro cykają już te… cykacze.
Redakcja Julia Cichoń
Grafika Emilia (Tosia) Suszek
