Skrawki

PIERWSZY DZIEŃ ZAJĘĆ
Czuję, jakby taśmę filmową
Ktoś rozwiesił na ścianie –
Tyle tych samych mijam plakatów,
Kant w kant, bok w bok są na niej.
Czuję, jak ostatnie w roku
Słońce ogrzewa mi plecy –
Tyłem zwrócony do lamp i kamery,
Tak bardzo łatwo o przesyt.
Czuję, jak plan się rozpada,
A w impro nigdy mi nie szło.
Na trzecią kawę wyszedł reżyser,
Ja mam zaległą, już przeszłą.
Czuję, że wisi nad głową
Na włosie miecz, nie mikrofon,
A jednak najgorsze jest czucie,
Że nikt go nie wpiął w mikroport.
A tam, za oknem, Polska!
Kraj, nie wiem czym już, płynący.
Mlekiem, miodem, beztroską,
Czy łzami, krwią i bezsłońcem.
A tam, za oknem, życie!
Sześćdziesiąt ma klatek w sekundę.
Chcę liczyć i liczę je, przecież,
Lecz złapać chwilę, to trudne.
Redakcja Wiktoria Szczecina
Grafika Emilia (Tosia) Suszek
