Grafika z prawej strony przedstawiająca logo europejskiego miasta nauki katowice 2024, tekst Miasto Region Akademia Grafika z prawej strony przedstawiająca logo europejskiego miasta nauki katowice 2024, tekst Miasto Region Akademia
Strona główna 9 Proza 9 Tyle napięcia, ile potrzeba

Skrawki

Tyle napięcia, ile potrzeba

utworzone przez 

Gdzieś na krańcach czyjejś wyobraźni wzniesiono kiedyś pewien dziwny dom. Można by wręcz rzec, że w swej dziwności nie miał sobie równych. Stał pośród nie wiadomo czego na zupełnie nieznanym lądzie. Próżno byłoby szukać tu jakichkolwiek punktów odniesienia. Poruszając się po takim miejscu, należy uważać, aby nie wpaść w dziką otchłań myśli. Gospodarz domku istniał tylko troszeczkę. Tylko tyle, ile było trzeba.

Do tego nieokreślonego domostwa podczas głuchej, ciemnej nocy miało wkrótce jednak nadejść wielkie COŚ. Czuła to cała pustka wokół i aż drżała z podniecenia. Zbliżało się. W środku domku bezimienny KTOŚ zaczął przestępować z nogi na nogę, choć tylko troszeczkę Dokładnie tyle, ile było trzeba. Tyle tylko, aby wyrazić swoje zniecierpliwienie. To, co miało tu przybyć, spóźniało się.

Nie pozostawało już wiele czasu. Niepoukładane myśli, które wcześniej tak hucznie zwiastowały przybycie tego wielkiego czegoś, teraz pochowały się w odmętach czyjejś imaginacji. Niektóre zastanawiały się nawet, czy w ogóle przyjdzie. Stawka była wysoka. Jeśliby to coś się nie zjawiło, nic by się nie stało. A to właśnie najgorsze, co mogłoby się stać.

Gospodarz niepokoił się coraz bardziej. Przypomniał sobie, że powinien teraz dygotać z nerwów i odrobinkę się pocić. Tak też więc zrobił. Trząsł się i pocił, ale tylko tyle, ile było trzeba. Wystarczająco, by przekonać czytelnika, że przyjście tej niewiadomej jest sprawą najwyższej wagi.

Ale wraz z upływem czasu malała nadzieja na to, że owa tajemniczość rzeczywiście się pojawi. Kiedy już się wydawało, że ten zapomniany świat pogrąży się na zawsze w marazmie i zastygnie w tej niedokończonej formie, stało się coś niesłychanego. PRZYSZŁO. Stało już u drzwi. Jeszcze moment i przekroczy próg. Jeszcze chwilka. Jeszcze dwie. Już prawie. I już, już. Weszła. Cała na biało.

Wizja.

Pomysł.

Kształt.

Wszystko wreszcie zaczęło układać się w całość. Gospodarz zyskał imię i charakter. Chociaż zaraz. Właściwie to kim on miał być? Nie jestem pewien. Na pewno sobie przypomnę. Za to dom! Ten to zyskał kolorytu! Tylko nie pamiętam, czy zbudowano go z drewna, czy cegieł? Czy stał na skraju morza, czy w górach? To nieistotne. Ważne, że BYŁ. Tylko trochę pokręcony. Czyli dokładnie taki, jaki miał być.

Redakcja Kamila Mendrok
Grafika Wero Łęska

ENG

AS MUCH TENSION AS NEEDED by Adam Kołodziejczyk

Somewhere on the edge of someone’s fancy, a strange house was once built. There was no match for its strangeness, so you could say. It stood among who knows what in a completely unknown land. To search for any point of reference here would be in vain. When moving about in such a place, one must be careful not to fall into the savage abyss of thoughts. The master of the house existed just a little bit. As much as was needed.

Yet in the dead of the dark, deaf night this nondescript house was soon to be approached by a great SOMETHING. The whole emptiness around it could feel it as it trembled from excitement. It was approaching. Inside the little house a nameless SOMEONE began to kick their heels, although just a little bit. Exactly as much as was needed. Just enough to express their impatience. Whatever was to arrive, was late.

There was not much time left. Scrambled thoughts, which had oh so loudly heralded the arrival of said great something before, have now buried themselves deep in the depths of someone’s imagination. Some of them wondering whether it would even arrive. The stakes were high. If said something were not to show up, nothing would happen. And that is precisely the worst thing that could happen.

The master was getting more and more worried. Right now he should have been trembling with nerves and getting a little bit sweaty, he recalled. And so he did. He trembled and he sweated but only as much as was needed. Enough to convince the reader that the arrival of said unknown was a matter of the utmost importance.

But as time passed, the hope that said mystery would actually show up kept diminishing. And when it seemed as though this forgotten world was to forever sink into malaise and set into this unfinished form, something unheard of happened. IT ARRIVED. Already standing at the door. Just a moment till it would cross the threshold. Any minute now. And two more. Almost. And there it is. It stepped in. All in white.

Vision.

Idea.

Shape.

At last, everything began falling into place. The master gained a name and character. But wait a minute. Who were they to be exactly? I am not sure. Surely, I shall recall. Whereas the house! It gained colours! I just cannot remember whether it was built from wood or brick? Did it stand at the edge of the sea or was in it the mountains? Irrelevant. What matters is that it WAS. Just a little bit twisted though. That is exactly how it was supposed to be.

Editing Kamila Mendrok
Artwork Wero Łęska
Translation Martyna Krzywicka