Grafika z prawej strony przedstawiająca logo europejskiego miasta nauki katowice 2024, tekst Miasto Region Akademia Grafika z prawej strony przedstawiająca logo europejskiego miasta nauki katowice 2024, tekst Miasto Region Akademia
Strona główna 9 Publicystyka 9 OBCIĘTA GŁOWA NIKOGO NIE DZIWI

Skrawki

OBCIĘTA GŁOWA NIKOGO NIE DZIWI

utworzone przez 

Zacznijmy od przedstawienia się, ale uwaga: w jednym zdaniu, żeby nie było za łatwo!

Jestem Emilia Suszek, mam 25 lat, aktualnie kończę studia magisterskie na wydziale malarstwa ASP w Warszawie.

Skoro wstęp mamy za sobą, możemy się rozgadać. Co jest tematem twojego dyplomu?

Punktem wyjścia jest praca pisemna o gore*. Skupiam się na kontrowersjach w sztuce, mediach, grach, muzyce. Ogólnie tematach związanych ze śmiercią i tym, co ją otacza. Sama wystawa ma pokazywać znieczulicę na takie treści.

Znieczulicę?

Niektóre przedstawienia świętych z obciętymi głowami bez trudu znajdziesz w szkolnych podręcznikach. Odbieramy je jako coś normalnego, neutralnego. Uznajemy za piękne, bo wpisują się w kanon sztuki. Ale gdyby w mediach (w reportażach czy w telewizji) pojawiło się zdjęcie, które nie byłoby wyidealizowanym wizerunkiem świętego bez głowy, ale realistycznym przedstawieniem, od razu zostałoby uznane za skandaliczne. Zajmuję się tym, gdzie kończy się granica smaku, a zaczyna kontrowersja i brutalność. Moim głównym motywem jest zestawienie brutalności i wrażliwości. Gdzie się zaczynają. Gdzie kończą. Co jeszcze jest uznawane za dobre i piękne, a co już jest „nie do pokazania” i „nie do rozmowy”. Wszystkie moje obrazy skupiają się na braku reakcji, staram się uchwycić tę symboliczną „granicę”.

Oprócz tego robisz jeszcze aneks z plakatu, prawda?

Tak, w pracowni Lecha Majewskiego na grafice warszawskiej. Tutaj często zmieniałam koncepcję. Zaczynałam od standów – happeningu z makietami przedstawiającymi różne „mnie”, stojące z odciętymi głowami. Głowy miały być zastąpione obrazami. Makiety miały być ubrane w stylu gotyckim, bo tak się ubieram i interesuję się modą gotycką. Potem zdecydowałam się pokazać po prostu moje ubrania, które łączą się trochę z kontrowersją (mój wygląd wzbudza różne reakcje i jest zauważalny). Ostatecznie koncepcja znowu się zmieniła, jestem teraz na etapie poszukiwania i „work in progress”, że tak powiem.

Twoja wystawa będzie otwarta dla publiczności?

Tak, planujemy, że potrwa tydzień albo dwa. Termin i miejsce są jeszcze niepewne, bo przez zmiany koncepcji wciąż ustalamy szczegóły.

Kiedy sytuacja się rozjaśni, na pewno poinformujemy naszych czytelników.

Bardzo by mi było miło, naprawdę bardzo!

Zauważyłam, że często mieszasz techniki. Jesteś bardziej graficzką czy malarką?

Ostatnio to dla mnie trudne pytanie, bo jestem mocno zakorzeniona w jednym i drugim. Moje malarstwo jest bardzo plakatowe i graficzne, a moje projekty graficzne są bardzo malarskie. Obie te sfery mocno się przeplatają. To jest moją ekspresją – jestem po prostu ekspresyjną osobą. Jak maluję, to nie ograniczam się do oleju, łączę go z tuszem, aerografem, pastelami. Eksperymentuję i sprawdzam nowe możliwości. Kiedyś profesor powiedział mi, że nie mogę tak „skakać artystycznie z kwiatka na kwiatek” – muszę się na coś w końcu zdecydować. Trochę mnie to załamało, ale potem stwierdziłam, że to nieprawda. Zaletą moich prac jest ten artystyczny chaos, który potrafię okiełznać.

W pracach na ten numer też bardzo dużo się dzieje.

Wkrada się w nich moja wewnętrzna potrzeba ruchu. Kolory są spójne, zimne, niebiesko-fioletowo-różowe barwy i czerwień, która mnie bardzo przyciąga, ale pojawiają się też graficzne elementy i malarska tekstura. Chciałam, żeby to miało więcej warstw. Więcej życia.

Co cię inspiruje?

Wszystko u mnie wychodzi z muzyki: rock, metal i trochę trap, ale raczej w kontekście horror-core’u, bo nie słucham wszystkiego. A malarsko – Francisco Goya – jego styl, romantyzm, ogólnie cała jego droga. Poza tym masa innych artystów, z Instagrama też. Bardzo lubię profile: revol404 i lifeinpixels78, prace Gusa Finka, Magdy Patyk, Iana Hodgsona, Michaela Slusakowicza. Tych inspiracji jest oczywiście jeszcze wiele, wiele więcej.

Miałaś wcześniej doświadczenia w łączeniu wizualnych prac z tekstami?

Non stop to robię, to mój konik! Bardzo często dorabiam sobie przy projektowaniu okładek do utworów i płyt muzycznych. Podczas pracy zawsze muszę najpierw przesłuchać utwór i zapoznać się z jego tekstem. Na plakacie też często pracuję z tekstem. Byłam dwa lata na typografii, zajmowałam się składaniem artykułów i grafiką z tekstem. Uwielbiałam to i do tej pory to uwielbiam. W szkicownikach mam podobnie – słucham muzyki, piszę tekst i robię do niego ilustrację. Tak od pięciu, sześciu lat. Byłam mega szczęśliwa, że mogę współpracować z wami przy tym projekcie.

Robiłaś kiedyś okładkę do książki?

Tak, projektowałam okładki na uczelni, na zajęcia. Oprócz tego robiłam plakaty do teatru, na wystawę filmową w Czechach. Nie pracowałam stricte z wydawnictwami, ale miałam z nimi styczność.

Jak postrzegasz związek między słowem a obrazem?

Bardzo cenię to, że ilustracja może być autonomiczna albo połączona z tekstem. Że te dwa obszary, obrazu i tekstu, razem mogą tworzyć coś mocniejszego – coś, co pobudza wyobraźnię, wzbogaca przekaz. Odbiorca może wymyśleć znaczenie do ilustracji, ale może też przeczytać tekst, który nakieruje jego odbiór. To super pobudza do myślenia. Tak samo tekst – sam w sobie wystarcza, ale połączenie go z ilustracją jeszcze bardziej wciąga w interpretację, otwiera na dyskusję. Dla mnie reakcja i rozmowa wokół sztuki są bardzo ważne.

A który tekst z tego numeru szczególnie zapadł ci w pamięć?

Kot Schrödingera” i „Za szybą” – przy tych pracach najlepiej mi się pracowało. Jestem też najbardziej zadowolona ze swoich grafik do tych tekstów.

Co ostatnio czytasz?

W przerwie od książek do magisterki? Bo nie chcę mówić: sztuka renesansu, tom pierwszy, czas zabawy.

Uznajmy, że pytam o literaturę w (tak zwanym) „wolnym czasie”.

Na pewno Lovecraft, zawsze Lovecraft! Jeśli mam podać jedną książkę to będzie „Zewu Cthulhu”. Czytałam ją już chyba dziesięć razy, ale często do niej wracam. Oprócz tego François Souchal – „Wandalizm rewolucji”, o rewolucji francuskiej w kontekście sztuki i wydarzeń historycznych.

Pod koniec chciałabym dowiedzieć się, gdzie można cię znaleźć, obejrzeć inne twoje prace, złapać kontakt.

Na Instagramie (tosiaino_) – tam wrzucam swoją twórczość i tam można do mnie napisać.

Dzięki za rozmowę!

Dzięki!

*gore – gatunek w sztuce, filmie i mediach, który skupia się na bardzo dosadnym, często krwawym ukazywaniu przemocy, ran i śmierci mający na celu wywoływać szok, prowokować lub poruszać odbiorcę [przypis redaktorki]

Emilia (Tosia) Suszek – malarka i graficzka, studentka ASP w Warszawie. Wszechstronna artystka zajmująca się: malarstwem, projektowaniem plakatów, montażem filmów, robieniem krótkich animacji, projektowaniem okładek płyt, a nawet szyciem ubrań. Miłośniczka horrorów, dziwności i wszystkiego, co niepokojące. Wierna fanka „Heroes of Might and Magic V”.

Redakcja Wero Łęska
Grafika Emilia (Tosia) Suszek